SALA KOMINKOWA + SALA ZŁOTA (160 miejsc)
Sobota 25 czerwca
12.00 Dezetą dookoła Rugii i na Bornholm *
Michał Jósewicz

Chociaż dezeta to odkrytopokładowa, żaglowo-wiosłowa, mieczowo-balastowa łódź
służąca do krótkich, kilkugodzinnych rejsów i do szkolenia na wodach
śródlądowych, seniorska (średnia wieku na ostatnim rejsie wyniosła 66 lat)
załoga Michała Jósewicza w 2010 r. już po raz trzeci wybrała się na niej na
Bałtyk.
Tym razem trasa wiodła dookoła wyspy Rugia, następnie zaś „żeglarski obóz
wędrowny dla dziadków” wziął kurs na Bornholm. Łącznie 92 godziny żeglugi, 370
mil morskich, dwa kraje, siedem wysp oraz trzynaście portów i marin. I to
życzliwe zdziwienie innych napotykanych żeglarzy, że „czymś takim” w ogóle można
pływać po morzu.
13.00 Jamuna i Ganges po polsku *
Jarosław Frąckiewicz, Celina Mróz

Świetnie znany kolosowej publiczności kajakarski duet tym razem w poszukiwaniu
wrażeń i historii przyprawiających o łzy ze śmiechu wybrał się aż na święte
indyjskie rzeki. Jarosław Frąckiewicz i Celina Mróz postanowili spłynąć kanałem
rzeki Jamuny z miasta Jagadhri aż do przedmieść Delhi tą samą trasą, na której w
1935 r. Wacław Korabiewicz z żoną Janiną zakończyli swoją niesamowitą podróż
kajakiem z Europy do Indii. Chcieli też pokonać odcinek górnego Gangesu z
Devaprajag do Rishikesh, światowej stolicy jogi.
O tym, czy i jak im się to udało, opowiedzieli sami podczas swojej prezentacji.
Chociaż właściwie już teraz możemy zdradzić, że spotkały ich niespodzianki,
życzliwi i bezinteresowni Hindusi dziesiątki razy pomagali im w przenoskach, a
trąba powietrzna na Gangesie wywróciła ich plany do góry nogami. Na szczęście
wszystko skończyło w miarę bezpiecznie, a Jarosław Frąckiewicz podszkolił
angielski.
15.00 Granicami bez granic: quadem dookoła Polski
*
Artur Labuda

W realizacji tej samotnej wyprawy nie przeszkodziła mu
nawet kolizja na trasie, i to na tyle poważna, że w jej wyniku
konieczna była wymiana pojazdu na nowy. Z pomocą życzliwych ludzi (w
tym przypadku również samego sprawcy zdarzenia!) wszystko jest
bowiem możliwe. Artur Labudda w niespełna dwa miesiące przejechał
quadem ponad 6 tys. km, poruszając się możliwie jak najściślej
wzdłuż granic Polski. Zaczął i skończył swoją podróż na Helu. Po
drodze bywało różnie: jazda brzegiem morza do Świnoujścia sprawiała
wyłącznie frajdę, ale już przeprawa przez głębokie błota gdzieś na
odludziu w Beskidzie Niskim stanowiła nie lada wyzwanie. Przydało
się doświadczenie zdobyte kiedyś podczas wyprawy 30-letnim UAZ-em
nad Bajkał. Artur nie miał łatwo też z tego powodu, że od młodego
wieku jest niepełnosprawny – jako czternastolatek stracił w wypadku
pod kołami pociągu obie nogi.
16.00 Wyrachowane szaleństwo, czyli pasja rekordzisty
*
Jerzy Adamuszek

Podróżnik, odkrywca, geograf i autor książek, którego osiągnięcia zostały wpisane do
Księgi Rekordów Guinnessa. Pierwszy raz w 1986 r. Podczas samotnego
samochodowego rajdu z Alaski na Ziemię Ognistą Jerzy Adamuszek pokonał wtedy
dystans 23 527 km wzdłuż obu Ameryk w ciągu zaledwie 18 dni, 11 godzin i 45
minut! Mało tego - zrobił to w iście słowiańskim stylu. Nie jechał bowiem
pojazdem z napędem na cztery koła, ale klasycznym „krążownikiem szos” –
cadillakiem elegance, rocznik 1979.
W Księdze Rekordów znajdują się też inne jego wyczyny, m.in. odkrycie
najdłuższego w świecie transkontynentalnego połączenia wodnego: z Zatoki
Meksykańskiej do Morza Beauforta.
Urodzony w Chechle, na skraju Pustyni Błędowskiej, a od z górą 30 lat
mieszkający w Kanadzie Adamuszek, to postać wyjątkowa jednak nie tylko ze
względu na rekordy Guinnessa. Podróż rowerem przez Góry Skaliste, dwie wyprawy
do źródeł Amazonki, ekspedycja śladami Pawła Strzeleckiego przez Australię,
spłynięcie kajakiem Wisły czy wejście na Aconcaguę to ledwie niektóre pozycje z
długiej listy zrealizowanych przez niego niezwykle różnorodnych przedsięwzięć. W
Gdyni opowiedział polskiej publiczności o swojej pasji i fascynacji światem, która
pcha go do podejmowania kolejnych wyzwań.
17.00 Afryka Nowaka: skok na bungee przez Zimbabwe i RPA
Piotr Strzeżysz
Pokaz slajdów, spotkanie z autorem.

„Afryka Nowaka” to dwuletnia wyprawa sztafetowa, będąca
hołdem dla polskiego podróżnika, Kazimierza Nowaka, który w latach 1931-1936
samotnie przemierzył Afrykę z północy na południe i z powrotem, poruszając się
na rowerze, ale również pieszo, konno, łodzią i na wielbłądzie. Uczestnicy
sztafety powtarzają trasę Nowaka, korzystając z tych samych środków lokomocji.
Znany z wielu ambitnych przedsięwzięć rowerowych Piotr Strzeżysz opowie o etapie
wiodącym przez Zimbabwe i RPA, zatytułowanym „Gdzie krokodyl zjada słońce”.
Będzie mowa m.in. o nocnej przeprawie przez busz i odganianiu lwów rowerową
trąbką, jeździe po torach kolejowych w poszukiwaniu śladów Nowaka, jedzeniu
sadzy, za którą płaci się pulami, o tańcach w kościele, o sklepach pełnych mydła
i oleju, a przede wszystkim o spotkanych po drodze ludziach, Afrykańczykach i
pracujących w Afryce Polakach – o ich uśmiechu, pomocy i gościnności.
18.00 Toroła Jamał, czyli o koczowaniu w tundrze
Magdalena Skopek (Mjagnie Akatteto)
Pokaz slajdów, spotkanie z autorem.

Kolos w kategorii „Podróże”, nagrody publiczności: za najlepszą prezentację i
za najlepsze zdjęcie wystawy FotoGlob
To nie była zwyczajna wakacyjna podróż. I wcale nie tylko dlatego, że jej trasa
wiodła aż za koło polarne. Magdalena Skopek wybrała się na rosyjską daleką
północ, by przekonać się, jak wygląda prawdziwe, codzienne życie w tundrze
północno-zachodniego Jamału, i przez dwa miesiące mieszkała, a właściwie
koczowała, wspólnie z nieniecką rodziną Akatteto. Ok. 500 km na północ od
położonego nad Obem Salechardu, ubrana w skóry renifera, zbierała mech na papier
toaletowy i trawę na wkładki do butów. Pomagała przy chwytaniu reniferów i
obcinaniu rogów, a sama robiła nici ze ścięgien. Jadła surowe mięso, spała na
legowisku w czumie, przestrzeżono ją, by nie szukała mamutów. „Wsiąkła” do tego
stopnia, że dostała nawet swoje nienieckie imię: Mjagnie Akatteto. Ponieważ w
wolnych chwilach uczyła się także miejscowego języka, wiedziała, że jej nowe
nazwisko oznacza „dużo u nich ich reniferów”.
19.00 Rowerowa „Kropla świata”
*
Sylwester Czerwiński

Kiedyś, mimo zupełnego braku doświadczenia, po prostu kupił rower i ruszył przed
siebie. Znajomi z rodzinnego Goleniowa sądzili, że nie dojedzie dalej niż do
Pragi. A on najpierw objechał Europę, rok później zahaczył o Afrykę Północną,
następnie zaś dotarł aż do Chin. Ale ciągle było mu mało – marzył o wyprawie,
podczas której nie będzie się musiał nigdzie spieszyć.
Przez pięć kolejnych lat wytrwale pracował i oszczędzał, by w końcu w sierpniu
2007 r. znowu założyć sakwy na rower. W trakcie blisko trzyletniej podróży, za
własne, ciężko zarobione pieniądze, objechał pół świata i dotarł aż na Nową
Zelandię, pokonując rowerem ponad 50 tys. km. Po drodze przeżył zimę stulecia i
wjechał na oblodzoną, położoną na ponad 5000 m przełęcz (w Tybecie), wpadł w oko
szefowej salonu masażu (w Chinach), dostał po zębach (w Wietnamie), spotkał
człowieka z 24 palcami (na Bali) i przede wszystkim poznał swoją obecną żonę (w
Indonezji).
Sylwester Czerwiński, laureat Kolosa 2001 za samotną rowerową wyprawę z
Goleniowa do Pekinu i z powrotem, wrócił do Gdyni z nową, niesamowitą historią.
20.00
Krzysztof Wielicki - gość specjalny

Jeden z najwybitniejszych polskich wspinaczy i
himalaistów. 17 lutego 1980 roku dokonał - wraz z Leszkiem
Cichym - pierwszego w historii zimowego wejścia na Mount Everest.
W kolejnych latach „dołożył” do tego pierwsze zimowe wejścia na
Kangczendzongę (1986 r.) oraz na Lhotse (1988 r.). Oprócz Broad Peak i Lhotse Wielicki zdobył solowo jeszcze cztery inne
ośmiotysięczniki: Dhaulagiri (1990 r.), Sziszapangmę (1993 r.),
Gaszerbrum II (1995 r.) oraz Nanga Parbat (1996 r.).
W 1996 roku skompletował Koronę Himalajów i Karakorum. Dokonał
tego jako drugi Polak i piąty człowiek na świecie. W marcu 2007 roku
otrzymał SUPER KOLOSA za całokształt osiągnięć.
Niedziela 26 czerwca
11.00 Przejścia w Przejściu. „Solanusem” przez NWP
*
Monika Witkowska

Osławione Przejście Północno-Zachodnie pokonały dotąd tylko nieliczne jachty.
Nic dziwnego - prowadząca wśród lodowych pól arktyczna droga morska łącząca
Atlantyk z Pacyfikiem uchodzi za najtrudniejszy żeglarski szlak świata. W
trakcie półtoramiesięcznej przeprawy załoga 14,5-metrowego „Solanusa” (w
składzie: Damian Chorążewicz, Witold Kantak, Roman Nowak, Monika Witkowska),
kierowana przez doświadczonego w polarnych rejsach kpt. Bronisława Radlińskiego,
przekonała się o tym wielokrotnie. Jednak ani utrudniające żeglugę pola lodowe,
ani chłód, silne, przeciwne wiatry i mgły, ani nawet awaria silnika nie
pozbawiły polskich żeglarzy determinacji. Po pokonaniu ok. 7200 km z Ilulissat
na Grenlandii 20 września 2010 r. wpłynęli do Cieśniny Beringa, a dwa dni
później przybili do portu Nome.
12.00 „Islandia jest kobietą”
Piotr Mitko
Film, spotkanie z autorem.

Nie było łatwo zrealizować ten film, i to nie tylko dlatego, że
Islandia uchodzi za kraj, w którym warunki do jazdy rowerem są najtrudniejsze w
Europie. Piotr Mitko w sześć tygodni przemierzył 4 tys. km wzdłuż wybrzeży
wyspy, przez cały ten czas wytrwale ładując swoją kamerę za pomocą chałupniczo
zmajstrowanej przez kolegę prądnicy. Dzięki temu udało mu się uchwycić i
uwiecznić mnóstwo różnorodnych aspektów samotnej podróży. Film zarówno oddaje
atmosferę odwiedzanych miejsc, jak i dokumentuje stan uczuć oraz refleksje
towarzyszące rowerowej tułaczce w cieniu wulkanów.
13.00 Mount Kinyeti – Sudan z góry
Szymon Kowalczyk
Pokaz slajdów, spotkanie z autorem.

Położone w Sudanie Południowym na pograniczu z Ugandą Góry Imatong nie dość, że
są niezwykle trudno dostępne ze względów geograficznych, to jeszcze przez wiele
lat były nieosiągalne dla przybyszów z zewnątrz najpierw z powodu toczącej się w
Sudanie wojny domowej, następnie zaś za sprawą cieszącej się najgorszą sławą
Armii Oporu Pana, która w lasach na ich zboczach utrzymywała swoje bazy. Choć od
niedawna sytuacja na tych terenach nieco się uspokoiła, wciąż niewielu śmiałków
zapuszcza się w te mało znane afrykańskie góry.
Mimo administracyjnych przeszkód Szymon Kowalczyk najpierw dotarł z Tortit do
wioski Katire, ostatniej, do której można dojechać samochodem, a następnie w
trakcie trzydniowego marszu na szczyt w strugach tropikalnego deszczu przez
bardzo gęsty, pozbawiony ścieżek las, osiągnął wierzchołek Mount Kinyeti (3187
m), dokonując prawdopodobnie pierwszego polskiego wejścia na najwyższą górę
Sudanu.
16.00 Kim są Dani z Baliem i Toraja z Celebesu?
Grzegorz Kuśpiel
Pokaz slajdów, film i spotkanie z autorem.

Wyprawa kilkuosobowej grupy speleologów w trudnodostępne
lasy tropikalne Indonezji miała służyć przede wszystkim eksploracji jaskiń,
jednak w jej trakcie plany uległy zmianie. Uczestnicy nie przypuszczali, że na
miejscu przyjdzie im się otrzeć o świat aż tak niezwykły. Spotkania z
zamieszkującymi dolinę Baliem (Papua) Dani oraz z ludem Toraja na Celebesie
przeniosły ich w rzeczywistość inną od wszystkiego, co do tej pory znali.
Mieli m.in. okazję zobaczyć niepokazywane turystom zmumifikowane zwłoki jednego
z wybitnych wodzów, które przed czterema wiekami dwóch mężczyzn wędziło w
słomianej chacie przez całe pięć lat. Spotkali też ludzi, którzy na znak żałoby
obcinają sobie palce (niektórym zostały już tylko kciuki), i przemierzyli
porośnięte lasem równikowym góry, by dotrzeć do wiosek, gdzie nadal używa się
wyłącznie kamiennych narzędzi, a mieszkańcy modlą się do przelatujących wysoko
nad wyspą samolotów.
Grzegorz Kuśpiel - podróżnik, grotołaz, instruktor alpinizmu. Założyciel i
kustosz Działu Etnograficzno-Podróżniczego w Muzeum Miejskim „Sztygarka” w
Dąbrowie Górniczej. Od ponad 25 lat uczestniczy w wyprawach jaskiniowych,
górskich i etnograficznych w różne zakątki świata. Pomysłodawca i kierownik
pierwszych w historii polskiej speleologii wypraw do Papui-Nowej Gwinei
(2001-2002).
17.30 „Sam nie wiem gdzie" film
Marek Klonowski

To mógłby być zwykły film, o zwykłej półtoramiesięcznej podróży motocyklami
enduro w góry Tien-Szan na pograniczu kirgisko-chińskim. 16 tys. km przez
Polskę, Ukrainę i Rosję, a potem przez kazachskie stepy aż do Kirgistanu i z
powrotem, w trakcie – dla urozmaicenia – trekking na lodowcu Inylczek oraz próba
zdobycia siedmiotysięcznika Chan Tengri. Ze względu na swojego autora film
jednak zwykły nie jest.
Marek Klonowski, laureat Kolosa 2008 w kategorii „Wyczyn roku” i jeden z
najbarwniejszych stałych bywalców gdyńskich Spotkań, zrealizował materiał, który
ogląda się jak najlepszy film przygodowy. Jest droga, jest przestrzeń, są góry.
Na trasie przeszkody i niepowodzenia, zwroty akcji, których się nikt nie
spodziewa, i szarże (motocyklowe) w iście ułańskim stylu. A do tego wyraziści
bohaterowie.
19.00 Tryptyk islandzki film
Grzegorz Gontarz, Szymon Gontarz, Piotr Zaśko

35-dniowy trawers Islandii wykonany w stylu alpejskim, ze wschodu na
zachód wyspy, przez lodowce, interior i bez wsparcia z zewnątrz. Trójka Polaków
zmagała się na trasie z bardzo trudnym terenem, lodem, śniegiem, szczelinami,
rwącymi rzekami lodowcowymi, wiatrem oraz wulkanami, dodatkowo transportując
przy tym ponad 300-kilogramowy ekwipunek niezbędny do samodzielnego przetrwania
w takich warunkach.
Ogromny wysiłek fizyczny i psychiczny nie poszedł jednak na marne:
doświadczeni podróżnicy (za przejście lądolodu Grenlandii w 2008 r. otrzymali na
Kolosach wyróżnienie w kategorii „Wyczyn roku”) jako pierwsi przemierzyli wyspę
taką trasą, wyznaczając równocześnie dwie nowe drogi trawersujące lodowce
Vatnajökull i Hofsjökull.
440,5 km pokonali pieszo (przez lodowce) oraz na rowerach
(przez interior).
* prelekcje zapisane cyfrowo podczas ostatniej edycji
Kolosów w Gdyni. Pełny zapis w wysokiej jakości, z wprowadzeniem i widokiem
prelegenta przed pokazem oraz oryginalnym komentarzem.